Gdzie byśmy nie pojechali na wycieczkę to i tak najlepsze wspomnienia mam w drodze do miejsca docelowego czyli akcje w autobusie z klasą. Tak sobie myślę, że miałem zarąbistą klasę pomimo wzlotów i upadków. Jeśli o same wycieczki mowa to uwielbiałem wycieczki 3 dniowe i czas, w którym byliśmy już w hotelu po zwiedzaniu czy korzystaniu z lokalnych rozrywek. Podglądanie dziewczyn w pokojach, wojna gangów w hotelu, granie w butelkę rozbieranie się/całowanie/pytanie/wyzwanie ahh, nostalgia. Dodam jeszcze, że jestem z czasów gdzie telefony były bezużyteczne, te z klapką i doładowaniami w kioskach na 100 smsów, więc kombinowanie i zabijanie nudy było na pierwszym miejscu!